Bezpłatne wspólne poród

Kiedy zaszła w ciążę, jakoś nie myślałem w ogóle o zbliżającej urodzenia, okres był mały, a ja nadal nie jestem w pełni świadomy swojej sytuacji. Ale stopniowo, wraz z rosnącym brzuszku, aby uświadomić sobie, że już wkrótce będę matkę i mojego męża, odpowiednio, tata, coraz więcej i więcej. Gdzieś na 5 miesięcy zacząłem poważnie myśleć o porodzie. Kupiony magazyn dla mam, czytam książki i czat online z dziewcząt, które były w tym samym czasie co ja. Tak, wiele się nauczyłem, i, oczywiście, to bardzo mi pomógł. Ale moja panika przed urodzeniem, nic nie mogło rozwiać.
Na etapie, na którym mogę już po prostu nierealne taktowany, dowiedziałem się o wspólnej pracy z mężem. Mój mąż i ja naprawdę ufam mu, gdy, nie boi się niczego. Próbowałam z nim rozmawiać łagodnie na ten temat. Nie mogę powiedzieć, że był chętny do udziału w porodzie, ale także kategoryczne odmowy, nie słyszałem od niego. «Dobrze, niech sam decydować» — postanowiłem.
Gdy miałem 6 miesiącu ciąży, urodziła do siostry męża. Miała partnera urodzenia. Prawdopodobnie porozmawiać z ta para jest bardzo duży wpływ na decyzję męża ze mną być, albo nie być w tak ważnym procesie.


W coraz większym stopniu musimy zacząć rozmawiać o tym, jak to on mnie przy urodzeniu pomóc. Kiedy przychodnia dla kobiet rozpoczął kursy w przygotowaniu do tego sakramentu, mąż poszedł do nich ze mną. Wszyscy nauczyciele z tych kursów umieścić mojego męża jako przykład. A ja byłem strasznie dumny z niego.
Krewni i przyjaciele są bardzo zniechęca nas od tego «szalonego przedsięwzięcia», jak to ujął. «Po urodzeniu mąż nie jest to miejsce.» «Po obejrzeniu wszystko -. I rzucać» «Pozwól swoje życie seksualne na zawsze.» I nie jest to pełna lista opowieści grozy, starają się zastraszyć nas.
Zniosłem jego kadencji, a dokładniej jej umieścić mnie źle. Wskutek porodu I zaczął prawie dwa tygodnie później niż w oczekiwanym terminie. Wtedy, gdy nie wierzył, że kiedykolwiek będę twarz.

Ale nikt nigdy nie była w ciąży, a ja nie był wyjątkiem. Pewnego dnia poszedłem do pracy. Gdy jej mąż dowiedział się o tym, po prostu powiedzieć, że dzisiaj będziemy dużo chodzić z dzieckiem spadł szybciej. Cały pierwszy okres walk, które spędziliśmy na nogach, chodząc po ulicy, sprawdź wszystkie niezbędne rzeczy.
Gdy walka poszła już bardzo bolesne, a ja nie siła coś do myślenia jej mąż ponownie ponownie sprawdzić torby do szpitala, wszystko jest na miejscu. A następnie wezwał taksówkę i pojechaliśmy do szpitala.
Tu już nie wiem, co bym zrobiła bez niego! On całkowicie przejął procesu rejestracji. I nie było się do odpowiedzi na pytania z pielęgniarek na służbie. Odpowiedział mąż.
Kupił wszystkie niezbędne leki i materiały, które są potrzebne w pracy. On warstwowe mi trochę wody. Otarł moje czoło, który zwinięty tylko grad. Nadzorował mnie prawidłowo oddychać. Pomógł mi skoczyć na fitball. I, oczywiście, słowa obsługiwane.

«Kochanie, możesz, wierzę w Ciebie»; «Trochę więcej, a nasz cud się stanie z nami»; «Mała, wszystko będzie dobrze!» — Szepnął do mnie. I zdaję sobie sprawę, że wszystko, co jest naprawdę dobre. Nie może być inaczej. I ta świadomość dała mi siłę.
Daremne próby mąż poproszony rzucić, ale chciał zostać. «Nie rzucać go w takiej chwili!» — Powiedział. Jej mąż oddychał ze mną, powiedziałem, kiedy do pchania, a kiedy nie, trzymając mnie za rękę, silnie wspierane.

Córka urodziła się w 2 godziny po przybyciu do szpitala, jest zdrowy i absolutnie Kripen’ka. Lekarze powiedzieli, że mój mąż i urodziłam razem. Co ci ludzie, którzy naprawdę mogą być pomocne w pracy, a nie przeszkadzać, urządzenia. A mój mąż w tych «jednostek» w czołówce.
Jaki wpływ na nasze życie, że mieliśmy partnerstwa narodzin? Moja odpowiedź: bardzo zjednoczeni. Kolejny pozytywny punkt — mąż zobaczył, że nie jest to łatwe do porodu, a po raz pierwszy, gdy byłem jeszcze bardzo trudne, zadbał o prawie wszystkich prac domowych i opieki nad dzieckiem. «Pierwszy pieluchy zmienił swoją córkę do mnie!» — On posiada wszystkie do tej pory. Tak, w życie seksualne ma nic nie zmieniło.
Nie jestem nieco przykro naszej wspólnej pracy. I na drugie dziecko też iść w parze!